poniedziałek, 10 listopada 2014

Jesienny dzień...

Cześć!
     Moi Drodzy znów zaglądam na bloga po długiej przerwie, aby coś Wam napisać.
    Mamy taką piękną jesień tego roku, a ja niestety nie mam wiele czasu, aby wędkować. Pobyt na Zeku w ostatnią niedzielę trochę mnie nakłonił do refleksji i przemyślenia jaki był ten rok dla wędkarzy.
     Niestety o rybę trudno i podczas kręcenia filmów nie udało mi się złowić dla Was prawdziwych okazów. W tym roku to już nie planuje wypraw, co najwyżej na swoją półkę na Sanie, więc filmy z rybami dopiero w przyszłym roku będziemy kręcić, miejmy tylko nadzieję, że będą brały...
 spotkanie z kolegami na Przystani
    Odnawiające się problemy ze zdrowiem trochę dają mi się we znaki. ale jako lek dostałem od Marka, którego zapewne już znacie z moich filmów, dużą 5litrową butelkę domowego wina. I nie jest to wino z kozich bobków. Wieczorem razem z żoną pijemy sobie  po lampce.
      Poniżej zamieściłem zdjęcia: jedno ze spotkania z Markiem i Tadkiem, które bardzo mile wspominam:) i kilka z nad Zeku, naprawdę piękny i duży akwen.
      Dziękuję Wam za słowa otuchy, za wpisy na facebooku i emaile. Mam nadzieję, że mój stan zdrowia będzie na tyle dobry, że wybierzemy się wspólnie na ryby.
Pozdrawiam Was serdecznie!

kościół w Radymnie



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz